Story#1
wrzesień 6, 2006
ANARCHIA
Jakub był młodym, świetnie zapowiadającym się muzykiem. Jego pasją była gitara basowa, grał na niej w zespole grającym muzykę alternatywną, inspirował się takimi basistami jak Flea, czy Les Claypool. Było wiele rzeczy, które odróżniały Jakuba od innych, między innymi długie do pasa dredy, czy też bardzo silne wspieranie federacji anarchistycznej. Słynął w swoim mieście z organizowania marszy antyrasistowskich i antyfaszystowskich. Był bardzo aktywnym członkiem federacji anarchistycznej. Uwielbiał to robić, uważał, że władza zasługuje na bojkot, nietolerancja była czymś, czego nienawidził.
Tomek bał się. Nie był może zbyt inteligentny, ale swój rozum miał. Wiedział, że podłączenie się do jakiejś grupy, zagwarantuje mu ochronę. Golenie głowy na łyso mu pasowało, szelki i glany też nie były takie złe, i te takie fajne patriotyczne hasła „Polska dla Polaków”, czy „Władza białej rasy”. No bo jaka inna rasa ma rządzić oprócz białej? Pytał się mamy, i mama też mówiła, że dobre to jest, i że żydzi to złodzieje. I nie zasługują na życie, we wspaniałej, współczesnej Polsce. Tomek bał się chrztu. Bał się wycinania na skórze liter, ale wiedział, że taki jest koszt przynależności.
Ceremonia dobiegła końca. Na plecach Tomka dumnie widniały litery „WHITE POWER”, co jeszcze bardziej podkreślało jego przynależność do grupy. Odpowiadało mu wspólne śpiewanie hymnów, słuchanie przemówień, od czasu do czasu robienie jakichś kontrdemonstracji. I mama w końcu była z niego dumna, mówiła, że synek na ludzi wyrasta.
Pewnego dnia, Tomka wezwał szef. Przywitał go tymi słowami:
- Witaj Tomku, mam do ciebie pewną prośbę. Otóż chodzi o pewnego niewygodnego człowieka, który od dłuższego czasu uprzykrza nam życie. Chciałbym, abyś Ty wraz z Borysem i Jerzym, przemówili mu trochę do rozumu. Czy zrobisz to dla mnie, Tomaszu?
Tomek zastanawiał się. W sumie, to nikt nie będzie wpierdalał się w sprawy naszego stowarzyszenia! Tak, pójdą, postraszą go trochę, po czym wrócą do normalnego tempa, do wspólnych hymnów, przemówień.
-Oczywiście, szefie, Zrobię co trzeba.
Szef rozpromieniony pożegnał się z Tomkiem. Wychodząc, Tomek minął się w progu z Jerzym i Borysem. W sumie był trochę zdziwiony, że nie uzgadnia szczegółów razem z nimi, ale postanowił zaufać szefowi. Tak, postanowił, że zaufa.
Jakub czasem się bał. Znajdował się wielokrotnie na liście Redwatch i Blood And Honour. Nie bał się tego, uznawał swoją wyższość nad tymi prymitywnymi organizacjami, ale czasem chodziły za nim dziwne przeczucia. W sumie, był bardzo rozpoznawalnym anarchistą, a tak naprawdę bardzo normalnym chłopakiem. W sumie to nie miał się czego bać, tak nie miał. Tomek, Borys i Jurek, szli szybko chodnikiem. Na podstawie planu, postawny koleś z dredami, miał teraz iść do kościoła, więc wiedzieli gdzie go szukać. Wsiedli do samochodu, zaparkowanego nieopodal i bardzo powoli zaczęli przemierzać ulice miasta. Tomek był kierowcą. Po chwili jazdy, zauważyli niejakiego Kubę, jak zwali go ludzie. Tomek bał się coraz bardziej, czuł, że coś jest nie tak, że coś nie jest tak, jak sobie wyobraził. Borys i Jurek, kazali mu się zatrzymać, po czym wyskoczyli z twarzami owiniętymi w chusty, przedtem rozkazując zrobić to samo Tomkowi. Uderzyli wysokiego chłopaka z dredami w tył głowy czymś metalowym, po czym ten runął na chodnik. Tomek był przerażony. Zawlekli chłopaka do samochodu, po czym Borys wrzasnął:
- Jedź kurwa! Szybciej!
Tomek docisnął pedał gazu, i śmiertelnie przerażony jechał w wyznaczonym kierunku. Dojechali do jakiegoś magazynu. Wywlekli chłopaka, zaciągnęli do środka, przywiązali do krzesła i ocucili. Był przestraszony, ale nie wydawał się zaskoczony. Borys zaczął mówić:
- I co kurwa, ty pacyfistyczna mendo? Zachciało ci się wpierdalać w sprawy, o których nie masz pojęcia? Zostaw władzę silniejszym, takim, którzy wiedzą, co z nią zrobić.
Jakub patrzył na niego i uśmiechał się szyderczo. Borys nie wytrzymał, i ze złości uderzył go w szczękę. Mocno. Słychać było szczęk łamanych kości. Jakub splunął krwią, ale uśmiech z jego twarzy nie zniknął. Tym razem do przesłuchania przystąpił Jerzy:
- Gadaj kurwa, kim byli współorganizatorzy tych marszów? Kto nas kablował? Mam usłyszeć wszystkie imiona, nazwiska, adresy i telefony, ale to kurwa już!
Nic nie pomagało, Kuba milczał, a w jego oczach było widać ogrom pogardy, jaką darzy oprawców. Dostawał sukcesywnie w twarz, w żebra. Im więcej pytań, tym więcej ciosów. W końcu zmęczyli się. Wyciągnęli nóż. Zagrozili po raz kolejny. Nic to nie dało. Borys schwycił Kubę za włosy, i oberżnął je nożem, tnąc przy okazji skórę głowy. Wyglądało to paskudnie, szczególnie, kiedy cisza została przerwana rozpaczliwym krzykiem Kuby, Nie był to krzyk rozpaczy, tylko krzyk żalu, złości i bólu. Tomek nie wiedział, co się dzieje, w jednej chwili wszystko w co wierzył, było niczym, było kłamstwem. Chociaż zastanawiał się, czy to mu się tak naprawdę nie podoba. Ta władza, ta moc, ta potęga, siła. Mogliby zrobić wszystko, wszystkich pokonać, wszystkich zmusić do czegoś. Krew i Honor, to było coś dla niego, teraz naprawdę to czuł. Nieoczekiwanie Jakub odezwał się:
- Pieprzeni naziści kurwa, kto dał wam prawo do życia, nie jesteście warci niczego, nie mam dla was tolerancji, nie jesteście ludźmi. Jesteście czymś poniżej zwierząt. Jesteście niczym, nie czujecie nic. A ty- Tu zwrócił się do Tomka – jesteś najgłupszym z nich wszystkich, bo tak naprawdę nie wiesz co robisz. Opanuj się, zanim to cię pochłonie, to nie da ci korzyści, nie zwróci się, to cię zabije, bo to droga donikąd. Chcesz być nikim? Bezimiennym? Zwykłą kurwą na czyichś usługach, która wierzy w to, co nigdy nie wróci? To droga donikąd.
Tomek nie chciał być pionkiem i nie miał zamiaru nim być. Wiedział co chce w tej chwili zrobić. Wyrwał Borysowi nóż i powolnym, długim ruchem, rozpruł Kubie brzuch. W jego oczach widział niedowierzanie, takie zaskoczenie. Wierzył w Tomka, i ta wiara go zabiła. Tomek czuł się jak nowonarodzony. Długo nie chciał zmyć krwi z rąk. Natychmiast zyskał w oczach szefa, stał się kimś.
„Przerywamy wiadomości, aby nadać specjalny komunikat. Szef polskiego oddziału Blood And Honour, niejaki Tomasz G., został ujęty przez Warszawską policję. Jest oskarżony o wielokrotne morderstwa, zastraszania, porwania i pobicia polskich członków federacji anarchistycznych. Grozi mu kara śmierci”. Na telewizorze widniała młoda jeszcze twarz mężczyzny, o oczach jeszcze nie do końca złych. Ale był zły, sam nie miał wątpliwości, jednak droga zakończyła się. Ostatni przystanek- nigdzie.
Mateusz wyłączył telewizor. W końcu działania przyniosły oczekiwany rezultat. Wstał, wziął w rękę transparent z napisem „BOJKOT WYBORÓW”, i wyszedł.
KAŻDA WŁADZA OPIERA SWĄ SIŁĘ NA TWOJEJ BIERNOŚCI I STRACHU! PAMIĘTAJ O TYM, ODRZUĆ KONTROLĘ!!!